Kupamięciowo i subiektywnie - zapiski matki z zamiłowania
RSS
piątek, 28 czerwca 2013
Prawie jak życie na krawędzi

"Dałem Jagódce spróbować babeczkę!" - oznajmił zadowolony Radzik... oł jess, rozszerzanie diety w drugim miesiącu życia plus ekspozycja na gluten za jednym zamachem;)

Strach wyjść do wc!

Tagi: Jadzia Radzik
16:53, luliluli
Link Komentarze (3) »
środa, 26 czerwca 2013
Pytanie egzystencjalne

Znacie to uczucie, gdy, słysząc dzwonek do drzwi, na łeb na szyję łapiecie papier, podciągacie spodnie, lecicie otworzyć drzwi i jak obuchem w łeb dostajecie:

- Dzień dobry. Czy zastanawiała się pani, jak będzie wyglądał koniec świata? 

Dziś przyjęłam na klatę podobne:)

Zasypiał już prawie... Oddech równy i spokojny, buzia zamyślona, wtulony w moje ramię Radzik, patrząc mi w oczy, zagaja:

- Jakie smarki miała Kinga? Żółte?!

...

20:36, luliluli
Link Komentarze (1) »
niedziela, 31 marca 2013
No co Ty gadas, mamo?!

Miałam tchnąć w blogasa nowe życie, ale nowe życie pod moim sercem jakoś pochłonęło mnie do wewnątrz;) 38 tydzień i cała rodzina już zaczyna czekać na nowego mieszkańca. Wszystko mamy właściwie gotowe.

Radzik rośnie w zastraszającym tempie, co dzień zaskakuje nas czymś nowym. Od lutego jest przedszkolakiem i choć niespecjalnie kocha towarzystwo rówieśników, to coraz lepiej odnajduje się jako członek tej małej społeczności. A w domu pod nosem co jakiś czas nuci lub rymuje zasłyszane frazy.

Bez ładu i składu, nie po kolei - kilka pamiątek po Radzikowych rozmówkach z ostatnich miesięcy poniżej:)

1)

Udawana rozmowa telefoniczna:

- Tato, w pjacy jestes? A kiedy będzies? Okeeej, to spjawa zamkięta!

2)

Wiosna w mieście:

- Ale bjjjudny ten śnieg! Tu pies śjady zjobił. A tu ktoś kupę zjobił. Ooo, a tu siku.

3)

Pomoc kuchenna do obierania warzyw:

- Mamo, padną judzie, jak zobaczą moją cebuję!"

4)

Twardy gość w rozmowie z mamą:

- Choć, Raduniu, wyściskam Cie i wyprzytulam.

- A w zyyyyciu!

5)

Świadomy konsument i pampersowa reklama w TV:

- Oni są niedobzy, mówią mi, ze mam suchą skóję!

6)

O spaniu z babcią:

- Wypychałem babcię z łóżka i kulałem, ale ona nie chciała się skuliwać!

7)

Wywiad z posłem PO, zamieszanie z głosowaniem i Radzik w roli rozmówcy:

Z TV: - Panie Pośle, czy Wy się w ogóle komunikujecie w klubie?

Radzik: - W kjubie?? W kjubie majucha?!?

8)

Bordowa zupa jedzona na Boże Narodzenie to...

- Mamo, psecies to nie jest zupa! To WAJSC!

9)

Wielkanoc i oczekiwanie na Zajączka:

- Zającek jus tu idzie?Uwazam, ze psyniesie mi nową ciastojinę"

10)

Wspólne zakupy dla przyszłej siostry i cały koszyk skarpetek załadowanych przez Radzika:

- Raduniu, ale po co Jagódce aż tyle skarpet?!

- No psecies osika je!

11) 

Po dłuższym czasie od zakończenia karmienia piersią, Radek postanowił zagadnąć w tej sprawie, gdy zobaczył moją znajomą karmiącą swojego maluszka.

- Pani Iza ma mjeczko? A Ty masz?

- Nie mam już.

- Bo całe wypiłem, bo duzy jus jestem?

- Tak.

Przejęty, naprawdę smutnym głosem, smutna mina: 

- Nie chciałem całego wypić, chciałem zostawić dla Kjopecki...

:)

16:18, luliluli
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 stycznia 2013

Nie mam się kiedy zabrać za pamiętnikowanie:)

Czas mknie jak szalony, choć na co dzień tego nie widać. Zaczynam 29 tydzień ciąży. Od miesiąca leżę w domu z powodów ginekologicznych. Jest doskonale! Mam stertę książek do czytania, komputer, herbatę i CZAS. W tej ciąży podchodzę do niego zupełnie inaczej. Poprzednio zwolnienie po chwili stało się dla mnie męką, czasem wydłużającego się w nieskończoność oczekiwania, nudy i popadania w złe nastroje. Tym razem kartki z kalendarza wydają się znikać aż za szybko.

Mimo powracających kłopotów z szeroko pojętym zdrowiem kobiety w ciąży, czuję się wspaniale, a "oczekiwanie" nabrało wielu pozytywnych sensów, nie chcąc sięgać do metafizycznych odniesień, napiszę tylko, że jest bardzo niepowierzchowne i daje mi poczucie bycia we właściwym miejscu, punkcie, czasie i okolicznościach. 

Pod sercem czuję szalone stópki - córeczki! Tak jak ustaliliśmy już za życia płodowego Radzika - Jagódki:)

Radzik w poniedziałek zaczyna przygodę z Klubem Malucha, trzymajcie kciuki, jakże JA się stresuję:P Mamy tak dużego, mądrego, wygadanego syna - KIEDY zdążył wyrosnąć ze śpioszków? Jak to się stało, że "wczoraj" pakowałam je w kartony, które już "jutro" będę rozpakowywać?

12:21, luliluli
Link Komentarze (7) »
środa, 05 grudnia 2012
Udomowiona po raz drugi:)

Wracam - znów jestem w domu.

Z Radkiem. I z brzuszkiem! Tak, czekamy na kolejnego członka rodziny:)

Na nowo uczę się domowego życia i idzie mi niełatwo. Po roku odmiany nie jest lekko znów nauczyć się działać po kurzodomowemu, więc trzymajcie kciuki, bo ledwo żyję już na starcie.

Bilans: Radek 2 lata 4 miesiące, nn z brzucha - 21 tygodni, matka - 0% mocy...

Tagi: ciąża mama
18:24, luliluli
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 03 września 2012

Środek nocy, pobudka:

"Mamo, Jadunia ocy zepsuły! Napjaw!"

 

Dalekosiężne skutki zabaw z dziadkiem:

"Dziadek Kiś je lubie, wilkiem jest, Jadunia zje"

 

Mali bracia (i siostry):

"Cekam muche, muchi ciasio dam, małe. Oć Jadunia mucho!"

 

09:56, luliluli
Link Komentarze (3) »
piątek, 24 sierpnia 2012
Opiekuj, mamo

Ach, jakże kocham tę dwuletnią świeżą wersję języka polskiego! Tę prostą odmianę, brak przyimków i zaimków, głębię odnalezioną w zupełnie zwyczajnych wyrazach. Kupamięciowo jak zwykle - kilka zdań, które rozbawiły mnie w tym tygodniu:

1) Beknięcie, po nim kilka zadowolonych mlaśnięć i ostateczna konstatacja: "ciasio jadłem! bekałem..."

2) Stadnina w porze śniadania: "koniów duzio! koń je siadanie - ma wode, ma siano, ma kupe"

3) Jak nie komar to... "kokodyl ugiz Jadunia, tu, jano, wodzie, wannie"

4) Chciałam się aktywnie przyłączyć do zabawy samolotami i zonk: "mamo, sajojot brum nie! ziuuu"

I top of the top - wieczorne zasypianie - które z upływem czasu staje się coraz wspanialszym doświadczeniem dla mnie (co pewnie pocieszy wiele mam młodszych dzieci;)) :

"Mamo Juito kocham"

"Całowam mame, mamo oć, pocałowam"

"Mamo, tsymaj całego Jadunia mocno"

"Opiekuj mamo"

Rozpływam się po takich akcjach, zwłaszcza że przekazowi werbalnemu towarzyszy przeurocza nadbudowa w postaci licznych całusów, głaskania mojej twarzy i wtulania się. Czy ja NAPRAWDĘ chciałam kiedykolwiek, żeby moje dziecko zasypiało samo?;)



13:36, luliluli
Link Komentarze (6) »
czwartek, 02 sierpnia 2012
Radzika wyobraźnia dzika

Na działce były dziki. Duuużo dzików. Robiły chrum chrum. Był tata dzik, mama dzik i dużo dzieci dzików. Radek się wystraszył. Ale spoko - dziadek zabił dziki!

Babcia zbierała patyki, podawała je dziadkowi, a dziadek rzucał nimi w duże dziki. W związku z tym duże dziki uciekły, ale małe nie. Mogę się tylko domyślać, że to te małe zginęły z ręki dziadka i jego patyków, mozolnie zbieranych przez babcię.

Jestem przerażona. Dziki na działce, między nimi dziadkowie z Radkiem, jakieś patyki - i co gorsza patole, bo pozabijali dziczki gałęziami...

Sprawdziłam u źródła i padłam ze śmiechu:)

Wyobraźnia Radzika wchodzi na wyższe obroty. Dziki - owszem - na działkę wlazły. Babcia usłyszała je, zbliżając się do furtki, więc czym prędzej wzięła dziecko i nogi za pas, żeby dewastację dziadkowych marchewek zgłosić odpowiednim organom. Radzik dzików oczywiście nawet nie widział... Bożesz Ty mój, boję się kolejnych historii;)

15:00, luliluli
Link Komentarze (4) »
wtorek, 31 lipca 2012
Jabuko bardzo saute - jedzenie dla ludzi z wyobraźnią

Kupamięciowo o rozwoju będzie, bo Radzik zaczął się prześmiesznie bawić:)

Dziś cały poranek spędziliśmy na częstowaniu się na wzajem wyimaginowanym jabłkiem, które trafiając z rąk do rąk, było pomału obierane, krojone, nadgryzane i podawane dalej. Po jabłku przyszła kolej na jajko-niespodziankę (no tak, babciu i dziadku...) - wymagające odarcia z papierka (papierek do śmieci - dla śmieciarki oczywiście!), połamania i rozdawania, żeby każdy mógł spróbować, że smakuje wspaniale:) Umierałam ze śmiechu, przyglądając się, jak Radzik w pocie czoła przeprowadzał proces decyzyjny:

1) co wziąć?

2) skąd to wziąć? z kieszeni było najciekawiej

3) czy dać mnie czy zachować dla siebie?

4) co z tym zrobić? zdecydowanie wygrywały rzeczy do obrania i rozpapierkowania

5) jak to zjeść? po początkowych wtopach (lizanie jabłka lub żucie/gryzienie lizaka) Radzik precyzyjnie dobierał technikę do produktu

6) co przekazać mamie? Jak gryza - to tylko małego!

Świetna sprawa z tą zabawą - ciekawe, czy uda się podać takie JAJO, gdy znów wpadnie Radkowi w oko przy sklepowej kasie;)

Tagi: Radzik zabawa
13:36, luliluli
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 lipca 2012
Cud, miód i bunt - krótka refleksja na koniec drugiego roku życia

Jody wskakiwaj, mamo!

Duzio gazetów ziabałem do kosu,

Tiżamy zabiejaj nie! goły nie!

Mama lieka je dała, maaamooo, mało daj, duzio nie!

Kocham być mamą dwulatka, jeszcze nigdy mnie tak nie rozczulał:)

Jest niezłym twardzielem i uparciuchem, "NIE" mówi równie często jak rówieśnicy i daje nam tym nie tylko w kość, ale i powód do dumy*! Oby umiał odmawiać także jako dorosły:)

Zasypiając, całuje mnie raz po raz - a to w nos, a to w rękę, tuli rączkami, zawłaszcza w tak cudowny sposób:

Móóóój tehielon, mój tygys, moja gunka... MOJA MAAAMAAA!

Gdy się złoszczę:

Mamo, jeee bój, cacy mama <buziak w kolano>

Gdy wychodzę:

Mamo, Jaduń idzie! Duty, daj duty, duty, duty, udjerze duty, mamom dada!

Gdy odwożą mnie na autobus do pracy:

Mama pacy nie, Jaduniem baby, mamom, tatom, Jaduniem, pacy!

Gdy wsiadam do auta odebrana z powrotnego przystanku:

Mamaaa! Mamo, jedzenie! <pokazuje na pakunek od babci> Jiż nie, makajon nie - KAAASAA!

Gdy idziemy do stadniny:

Koń giega! Mało koni, duzio nieee ma. Konie tajni, tajni idziemy! Siano je koń. Koń ihaha, boiłem, Jaduń bał!

Cudnie jest z nim rozmawiać o wszystkim i o niczym, dostawać i oddawać tyle czystej czułości. Bunt dwulatka jest przereklamowany - bez niego byłoby nam za dobrze;)

 

 

*ten zabieg w zdaniu jakoś mądrze się nazywał;))

11:19, luliluli
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
luliluli@gazeta.pl Lilypie Premature Baby tickers