Kupamięciowo i subiektywnie - zapiski matki z zamiłowania
RSS
sobota, 29 października 2011
Migowo-minowy z polewą głosową

Od blisko tygodnia robimy symulację mojego powrotu do pracy, Radzik za dnia pozostaje pod opieką babci i widzimy się wszyscy z powrotem w okolicach obiadu. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak w ciągu kilku dni rozwinął możliwości porozumiewania się z nami.

Zanim rozczulające wspomnienie Radzika zatopionego po końcówki włosków w akcie komunikacji uleci mi z głowy wyparte nowościami, postaram się przelać część tego kodu na yyy "papier";)

 

Werbalnie:

- tata - wiadomo

- mam - to ja ma się rozumieć, sama nie wiem, czy nie powinnam zapisać 'mum', bo wyraz ten brzmi dość mocno z angielska;)

- ab - 'babcia'

- dzi - 'dziadek'

- ag - 'ciocia Aga'

- brrrr, brrrrum ("r" nie do końca tu pasuje, bo jest realizowane przez drganie warg)- 'auto' czy jakakolwiek maszyna na kołach

- bammm - 'kosz na śmieci, śmieciarka, rzucać, wyrzucać, spadać, upadać'

- daa - 'dać, wyjść, spacer i... wszelkiego rodzaju "kuleczki" jak jarzębina, irga etc.'

- aaa z akcentem na drugie "a" - 'biedronka'

- prrrr (z "r" jak w brrrum) - 'koń'

- sss - 'wąż, ciii'

- nene - 'muzyka'

- mamam - 'mniam mniam, jedzenie, jeść'

- dzin dzin - 'dzyń dzyń'

- tes - 'cześć'

 

 

Niewerbalnie:

- wysuwanie i chowanie języka - 'kotek'

- rozkładanie rąk - 'nie ma' występujące też wraz z "mmm?"

- pokazywanie palcem języka - 'zjadłem' (po nim zazwyczaj następuje stukanie w brzuszek i "bamm" - znaczy, że jedzenie wleciało, gdzie powinno;))

- kiwanie na NIE/TAK (bardzo zabawne, bo występujące nie tylko jako odpowiedź na pytanie, ale też jako aprobata lub dezaprobata dla tego, co aktualnie robi osoba, którą o coś poprosił)

- ściskanie dłoni - 'chcę pić mleczko' (miguś)

- machanie rękami - 'wróbelek macha skrzydełkami'

- stukanie złączonymi palcami (wskazującym i kciukiem) obu dłoni - 'ptaszek dziubie'

- przykładanie palca wskazującego do zębów (!) z dodatkiem csss - "cicho"

- papa i przesyłanie buziaka - wiadomo

 

I pewnie znów coś pominęłam - ale pamiątka jest? Jest! A na bardziej wymagające wpisy czasu jak nie było tak nie ma;)

12:23, luliluli
Link Komentarze (6) »
środa, 19 października 2011
Miało być o makaronie

Zjawisko nieziemskie - makaron bierze się do ust (o tuu na język, gdzie pokazuję palcem), potem znika (aaa? i go nie ma, dokładnie tak jak pokazuję w precyzyjnie oddającym skalę szoku geście rękami), następnie zaś trafia do brzuszka (bamm, właśnie tam gdzie stukam palcem). Szok. Proces tyleż prosty co niesamowity.

Od kilku dni bezustannie zadziwiający Radzika podczas każdego posiłku;) Po kolejnym kęsie dokładnie opisuje, co stało się z zawartością rączki, rozpoczynając opis od pokazania pustej dłoni i stukania w nią palcem. Boskie. Można oglądać godzinami bez cienia znudzenia. Pasja w oku, emocje w zenicie. Aż trudno uwierzyć, że chodzi o proste spożywanie posiłku, do którego my dorośli tak bardzo przywykliśmy, że przestało nas zadziwiać już dawno temu.

Dziecięca radość odkrywania jest niezwykła. Pozwala nam na nowo poznać i docenić codzienne małe sytuacje. Że gdy wyprzedzisz czerwony traktor, po chwili znika on z pola widzenia i go NIE MA! Że włączona pralka zawiera skarpetkę, którą przed chwilą sam wytypowałeś do prania. Że masz pod ubraniem pępek, a Twój miś go nie ma. Że skoro ciocia już wyszła, to nie siedzi na kanapie.

Atmosferę ostatnich dni wciągam głęboko w nozdrza, zapamiętuję, to moje ostatnie chwile wspólnoty przeżywania Radzikowej radości odkrywania. Za dwa tygodnie o tej porze będę chłonąć zapach mojego małego śpiącego cudu dwa razy bardziej niż dotychczas, po pierwszym dniu spędzonym tak długo bez niego, w pracy. Powoli kończy się coś bardzo ważnego. Cieszę się i smutno mi, boję się i chcę. To dziwne, że czas może biec tak szybko jak w ostatnich miesiącach.

I jakoś tak nostalgicznie się zrobiło, choć wpis miał być o znikającym makaronie.

luliluli@gazeta.pl Lilypie Premature Baby tickers