Kupamięciowo i subiektywnie - zapiski matki z zamiłowania
RSS
wtorek, 31 lipca 2012
Jabuko bardzo saute - jedzenie dla ludzi z wyobraźnią

Kupamięciowo o rozwoju będzie, bo Radzik zaczął się prześmiesznie bawić:)

Dziś cały poranek spędziliśmy na częstowaniu się na wzajem wyimaginowanym jabłkiem, które trafiając z rąk do rąk, było pomału obierane, krojone, nadgryzane i podawane dalej. Po jabłku przyszła kolej na jajko-niespodziankę (no tak, babciu i dziadku...) - wymagające odarcia z papierka (papierek do śmieci - dla śmieciarki oczywiście!), połamania i rozdawania, żeby każdy mógł spróbować, że smakuje wspaniale:) Umierałam ze śmiechu, przyglądając się, jak Radzik w pocie czoła przeprowadzał proces decyzyjny:

1) co wziąć?

2) skąd to wziąć? z kieszeni było najciekawiej

3) czy dać mnie czy zachować dla siebie?

4) co z tym zrobić? zdecydowanie wygrywały rzeczy do obrania i rozpapierkowania

5) jak to zjeść? po początkowych wtopach (lizanie jabłka lub żucie/gryzienie lizaka) Radzik precyzyjnie dobierał technikę do produktu

6) co przekazać mamie? Jak gryza - to tylko małego!

Świetna sprawa z tą zabawą - ciekawe, czy uda się podać takie JAJO, gdy znów wpadnie Radkowi w oko przy sklepowej kasie;)

Tagi: Radzik zabawa
13:36, luliluli
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 lipca 2012
Cud, miód i bunt - krótka refleksja na koniec drugiego roku życia

Jody wskakiwaj, mamo!

Duzio gazetów ziabałem do kosu,

Tiżamy zabiejaj nie! goły nie!

Mama lieka je dała, maaamooo, mało daj, duzio nie!

Kocham być mamą dwulatka, jeszcze nigdy mnie tak nie rozczulał:)

Jest niezłym twardzielem i uparciuchem, "NIE" mówi równie często jak rówieśnicy i daje nam tym nie tylko w kość, ale i powód do dumy*! Oby umiał odmawiać także jako dorosły:)

Zasypiając, całuje mnie raz po raz - a to w nos, a to w rękę, tuli rączkami, zawłaszcza w tak cudowny sposób:

Móóóój tehielon, mój tygys, moja gunka... MOJA MAAAMAAA!

Gdy się złoszczę:

Mamo, jeee bój, cacy mama <buziak w kolano>

Gdy wychodzę:

Mamo, Jaduń idzie! Duty, daj duty, duty, duty, udjerze duty, mamom dada!

Gdy odwożą mnie na autobus do pracy:

Mama pacy nie, Jaduniem baby, mamom, tatom, Jaduniem, pacy!

Gdy wsiadam do auta odebrana z powrotnego przystanku:

Mamaaa! Mamo, jedzenie! <pokazuje na pakunek od babci> Jiż nie, makajon nie - KAAASAA!

Gdy idziemy do stadniny:

Koń giega! Mało koni, duzio nieee ma. Konie tajni, tajni idziemy! Siano je koń. Koń ihaha, boiłem, Jaduń bał!

Cudnie jest z nim rozmawiać o wszystkim i o niczym, dostawać i oddawać tyle czystej czułości. Bunt dwulatka jest przereklamowany - bez niego byłoby nam za dobrze;)

 

 

*ten zabieg w zdaniu jakoś mądrze się nazywał;))

11:19, luliluli
Link Komentarze (3) »
luliluli@gazeta.pl Lilypie Premature Baby tickers