Kupamięciowo i subiektywnie - zapiski matki z zamiłowania
RSS
wtorek, 31 stycznia 2012
Kronika słówek - stan na koniec stycznia

Wpis poczyniony na pamiątkę cudownego okresu słowotwórstwa, który potrafi rozmiękczyć w ułamek sekundy:)

KAK! oraz NIA! (tak, nie) - jaskrawe przejawy rosnącej wciąż siły woli...

ja! - wyraźny element zyskiwanej samoświadomości istnienia;)

dyn i pam  - dym i pan (jako ilustracja notorycznej cudownej zamiany "m" i "n")

duńduń - bidon (moje ulubione:>)

papć - papeć

cici - wieża, klocki

jajo - jajko

fawa - kawa

pupa i oko - wiadomo

ado - awokado

okon - okno

haho - halo

ała

z imion: Kuba, Aga, Hania, Toń, Nani

 

12:51, luliluli
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 stycznia 2012
Duży pikuś vs. mały miś

Niby nic się nie dzieje, a my wciąż w galopie. Rozsiedliśmy się już w nowym mieszkaniu, choć wciąż gdzieniegdzie łypią na nas z kątów nieokiełznane zbiory rzeczy-nagromadzonych-latami. Latami też pewnie będziemy je kiełznać, że użyję tak niepospolitego czasownika;)

Co u nas? Aż trudno zacząć, by nie skończyć dopiero w porze kolacji. Najprościej będzie skwitować mądrze brzmiącym "panta rhei" - po szyję stoimy w tej samej rzece i tylko opływa nas wciąż coś nieoczekiwanego. Sobą pochwalę się przy innej okazji. Mąż chwalony publicznie być nie lubi. Zostaje zatem pochwalić się Radzikiem, co też niniejszym uczynię.

Tatuń, Aguń, Dziaduń (i prawie analogicznie: Mamum i Babum...) padało bezustannie z małych ustek na samym początku roku. Teraz w użyciu jest częściej Tatua i Agua - z niewiadomych przyczyn bez dalszych przekształceń u reszty członków rodziny. Do tego bardziej pospolite Tato i Tatu.

Mama natomiast - mimo przestoju nazewniczego - została mianowana najczęściej używanym wołaczem, zazwyczaj skorelowanym z nutą skrajnej rozpaczy, katastrofizmu i histerii. Niestety. Od ponad miesiąca trwa w naszej podstawowej komórce społecznej najdłuższy w historii tejże mamocentryzm, mamobluszczyzm i mamozawłaszczyzm, przy którym lęk separacyjny okresu 8-9 miesiąca to klasyczny pikuś. W sinusoidzie swojego matkowania znajduję się w związku z powyższym w okolicach ciemnej doliny, z gorącym pragnieniem w sercu, by wdrapać się ponownie na szczyt. Cóż - tak też bywa. Po kilku tygodniach jestem w stanie podejść do sprawy już z nieco większym spokojem i ręką gotową do pogodzenia się z losem.

Znalazłam dobrego pomocnika:

Niekochany i wzgardzony czekał cierpliwie pośród Radzikowych klamotów odkąd zamieszkał z nami w dzień pierwszych urodzin Radzika.

Boskas teddie, spraw by Radzik co noc tak pięknie jak wczoraj zasypiał przy Tobie!;)

luliluli@gazeta.pl Lilypie Premature Baby tickers