Kupamięciowo i subiektywnie - zapiski matki z zamiłowania
Blog > Komentarze do wpisu
Przedwakacyjny spis rzeczy (niepo)ważnych

Za nami marudny dzień pod znakiem megakataru, tradycyjnie wręcz - na dwa dni przed wylotem na wakacje. Po ciężkim dniu Radzik śpi spokojnie nasmarowany Pulmexem, w ciepłych skarpetach pod piżamą, do pełna zatankowany matczynymi przeciwciałami.

Od wielu dni zbieram się, by zachować tutaj kilka Radzikowych śmiesznostek, więc żeby nie odwlekać, zrobię to dziś, teraz, zaraz, niniejszym, pod spodem;)

Po każdej porannej pobudce pierwsze słowo brzmi "nenene" i oznacza, że mam włączyć YouTube w telefonie, by mógł sobie do woli pstrykać, czy chce głośniej czy ciszej. Z każdego miejsca w domu wyłapie dźwięki ulubionych dżingli na VH1, a od ich skupionego odbioru nie jest go w stanie oderwać nawet czyjeś wyjście. Bawiąc się na łóżku, każe rozsunąć poduszki, by mieć bezpośredni dostęp do parapetu z wieżą i z wyszczerzonymi (nielicznymi) zębami przełączać źródło, regulować głośność i wyłączać/włączać sprzęt (reszta przycisków w głębokim poważaniu).

Dla urozmaicenia zabaw ruchowych - biega, chodzi do tyłu, skacze po łóżku (nie odrywając przy tym stóp od powierzchni), kładzie głowę na kanapie stojąc do niej (kanapy) tyłem, siada na swoje autko-pchacz, niezmiennie manewrując w ten sposób, że ostatecznie siada tyłem do kierunku jazdy i wścieka się, że nie widzi "kokpitu".

Podczas zabawy w łóżku kilka razy dziennie bawi się w zabijanie komara poprzez intensywne okładanie ściany w miejscu, gdzie po ostatnim komarze pozostała tylko krwista kropka.

Z obowiązków domowych - odkurza ze mną, skupiając się na regulacji mocy, wiesza pranie poprzez niekończące się strzepywanie ukradzionego z pralki ciucha, robi pranie przez wrzucenie do pralki losowo wybranych ubrań wraz z akcesoriami kąpielowymi, kluczami, jarzębiną i butem, ścieli łóżko, potrząsając kołdrą.

Jedząc posiłek, prosi o kawałek papieru, którym delikatnie raz po raz przeciera blacik; z każdego posiłku tworzy muesli, domagając się podania płatków/rodzynek, które skrupulatnie po jednej sztuce dorzuca do miseczki, miesza i spożywa wraz z resztą potrawy; wszędzie wypatrzy zużytą puszkę Coli, którą następnie obnosi po całym mieszkaniu, raz po raz markując popijanie trunku i częstując współmieszkańców; widząc, że ubrudził ubranie cząstkami jedzonego budyniu czy owsianki, domaga się zdjęcia tychże łyżeczką przez rodzica, by kontynuować posiłek "na czysto"; opanowawszy sztukę nabijania widelcem, przeszedł do wyższego poziomu i wszelkiego rodzaju (i kształtu) pożywienie stara się szuflować bez nabijania, co w 40% przypadków kończy się klęską kilkanaście milimetrów przed dotarciem jedzenia do celu - jednak niezrażony zupełnie, cierpliwie nabiera kolejne kęsy.

Z każdej odległości wypatrzy krzaczek irgi i jarzębinowe drzewko, głośno sygnalizując, że natychmiast chce dostać kilka kuleczek, prosi o zerwanie większości napotkanych kwiatów tak długo aż przestają się mieścić w dłoni (co jednak nie następuje zbyt powoli, bo w dłoni ma w tym czasie już kilka zebranych wcześniej kuleczek, kamieni i kasztanów); zupełnie nie daje sobie wytłumaczyć, że dłonie stanowią mocno ograniczone miejsce magazynowe i jest wyraźnie poirytowany, gdy nie chce się w nie mieścić kolejna zdobycz. Wyrzut zmagazynowanych zapasów następuje jedynie, gdy w pobliżu jest kałuża lub studzienka ściekowa, ponieważ obie są fascynującym trójkątem bermudzkim, w którym ciekawie i tajemniczo znikają zebrane skarby.

Jest kochany i można się z nim porozumieć jak z kilkulatkiem (jeśli tego chce oczywiście;)), mimo że wciąż nie używa prawdziwych słów (a propos - nowe "słowo" to wystawianie i chowanie języczka, które oznacza... 'kotka').

 

sobota, 17 września 2011, luliluli

Polecane wpisy

  • Miało być o makaronie

    Zjawisko nieziemskie - makaron bierze się do ust (o tuu na język, gdzie pokazuję palcem), potem znika (aaa? i go nie ma, dokładnie tak jak pokazuję w precyzyjni

  • Jak robi wróbel?

    Wobec braku możliwości werbalizowania myśli, a więc możliwości pokazania, jak "robi", powiedzmy, krowa, Radzik ma coś swojego, coś co pasuje do niego niesłychan

  • Bez słów rozmowy

    Dzisiejszy poranek wzruszył nas niesłychanie, Radzik przywitał tatę gilgotaniem w pachę (czyt. gwałtownym wbijaniem palca) i całusem:) Cudownym, niespodziewanym

Komentarze
2011/09/17 20:22:20
jakie fajne:) dzieci są jednak różne - już traciłam nadzieję, bo za każdym razem jak chwalę się jakimś "oryginalnym" zachowaniem/hobby/określeniem/umiejętnością Zosi, to słyszę/czytam "u nas tak samo" :/
w każdym razie, u nas zdecydowanie NIE tak samo :)
może z wyjątkiem możliwości porozumiewania się. to jest rzeczywiście niesamowite, jak dziecko potrafi dużo wyrazić bez słów. w życiu bym się nie spodziewała.
-
2011/09/17 20:23:09
aha - gdzie lecicie? :)
-
skorona
2011/09/17 21:51:06
U nas może nie tak samo;) ale podobnie;)
To znaczy to opieranie głowy o (w naszym przypadku) łóżko, gdy stoi tyłem. Zabawne to, ale i niebezpieczne. Zaliczyłyśmy jeden upadek z guzem na czole po takich akrobacjach:/
No i podobnie mamy z tym telefonem z samego rana, tylko u nas prośba brzmi "dzidzi", co oznacza tyle, że Tośka domaga się, by włączyć Jej nakręcone przez nas filmiki z Nią w roli głównej:)

Udanych wakacji!:)
-
zyrafamonika
2011/09/17 23:18:11
A u nas jak? Po prostu tak jak postanowi Zo :) Ani tak jak u Ciebie, ani tak jak u Niej, ani tak jak u Niego, ale tak jak u Nas. Przeleciało mi przez głowę więc wystukałam na klawiaturze. Pozdrawiam
luliluli@gazeta.pl Lilypie Premature Baby tickers